Kiedy świat przygasa…” – o słabszych dniach i sile, która rodzi się z miłości
Są dni, kiedy trudno wstać z łóżka. Kiedy cisza w domu przytłacza, a myśli krążą wokół pytania: czy to wszystko ma sens?
Patrzę wtedy na siebie – kobietę, którą inni postrzegają jako silną, zdeterminowaną, zawsze gotową do działania.
Ale prawda jest taka, że nie zawsze tak było. I nawet dziś, mimo doświadczenia i pozornego spokoju, przychodzą momenty, kiedy czuję się niewidoczna.
Buduję coś pięknego – przestrzeń dla naszych dzieci, dorosłych już dzieci z niepełnosprawnością. Tworzę miejsce, w którym mogą być sobą, czuć się potrzebni, docenieni, bezpieczni.
A jednak, czasami mam wrażenie, że świat wciąż nie potrafi tego zobaczyć.
Że niepełnosprawność nadal jest w naszym społeczeństwie tematem drugoplanowym.
Że wrażliwość, empatia i gotowość, by się zatrzymać – wymagają dziś więcej odwagi niż kiedykolwiek wcześniej.
Bywają dni , kiedy zastanawiam się, czy to , co robię , naprawdę ma znaczenie.
Czy potrafię dotrzeć do ludzi , pokazać im, że ta praca to coś więcej niż pomoc – to budowanie drugiego domu.
W takich chwilach dopada mnie zwątpienie – czy to w ogóle jest moje miejsce? Czy potrafię mówić do ludzi językiem, który chcą usłyszeć?
Ale potem pojawia się Ona – Wiktoria.
Patrzę na nią i wiem, że wszystko, co robię, ma sens.
To dla niej uczę się świata na nowo. Uczę się mediów społecznościowych, choć nie zawsze czuję się w nich pewnie i komfortowo. Pokonuję swoje słabości, wychodzę ze strefy komfortu, próbuję kolejny raz.
Bo jeśli Ona każdego dnia daje z siebie wszystko, mimo że świat nie zawsze to ułatwia – to jak mogłabym się poddać?
Słabsze dni nie są porażką.
Są częścią naszej drogi. Przypominają, że siła to nie ciągły uśmiech i perfekcja, ale umiejętność powstania po każdym upadku.
To, że czasem płaczemy, nie oznacza, że jesteśmy słabe. To oznacza, że jesteśmy prawdziwe.
Każda z nas – matek, opiekunek, kobiet – niesie swoją historię. Jedne głośno, inne w ciszy. Ale wszystkie mamy ten sam cel: dać naszym dzieciom to, co najpiękniejsze – miłość, wiarę i nadzieję.
I właśnie ta miłość jest naszą największą siłą.
Tekst: Agnieszka, mama Wiktorii / Fundacja Moc Cudów


