Dlaczego o niepełnosprawności się nie mówi?
Zastanawiałaś/eś się kiedyś, dlaczego temat niepełnosprawności tak rzadko pojawia się w rozmowach?
Dlaczego wciąż jest jakby niewygodny, omijany, spychany na margines?
Dwadzieścia lat temu, gdy byłam w ciąży, sama nie zwracałam na to uwagi.
Nie myślałam o dzieciach z niepełnosprawnością, nie znałam ich historii, nie spotykałam ich w codziennym życiu.
W szkole – pewnie tak jak i u Ciebie – nie było rozmów na ten temat.
Nie było warsztatów, lekcji empatii, ani tak zwanych „pogadanek” o tym, że świat nie składa się tylko z ludzi zdrowych i silnych.
O niepełnosprawności się nie mówiło.
Kiedyś krążyły różne przekonania – że chore dzieci rodzą się po czterdziestce, że to wina alkoholu, złego odżywiania, „czegoś, co się zrobiło źle”.
Takie słowa słyszałam nieraz.
Kiedy urodziłam Wiktorię, pojawiły się szepty. Plotki. Ludzie potrafili szeptać za plecami: „pewnie piła”, „pewnie coś z nią było nie tak”.
A prawda była inna.
Miałam 25 lat, byłam zdrowa, nie piłam, nie paliłam, dbałam o siebie i o ciążę najlepiej jak potrafiłam.
Ale w tamtych czasach nikt nie tłumaczył, że niepełnosprawność nie jest karą, winą ani skutkiem złych decyzji.
Że po prostu – się zdarza.
Że może dotyczyć każdego.
Że za każdym dzieckiem z niepełnosprawnością stoi mama, tata, rodzina – ludzie, którzy czują, walczą i kochają tak samo jak wszyscy inni.
Dziś wiem, że to właśnie brak rozmów rodzi strach i ocenę.
Gdybyśmy w szkołach, w mediach, w rodzinach częściej o tym mówili – byłoby mniej lęku, a więcej zrozumienia.
Bo niepełnosprawność nie jest tematem tabu.
To część życia, która uczy pokory, empatii i prawdziwej miłości.
W dużej mierze reakcje między dziećmi zależą od reakcji rodziców. To od nich dzieci uczą się, jak patrzeć na inność, jak reagować na słabość i jak budować akceptację wobec innych.
A Ty – jak uważasz?
Czy o niepełnosprawności powinno się mówić w szkołach i przedszkolach?
Czy warto uczyć dzieci empatii od najmłodszych lat, żeby w przyszłości świat był pełen zrozumienia, a nie lęku?
Tekst: Agnieszka, mama Wiktorii / Fundacja Moc Cudów
