„Jak zaczęła się nasza przygoda z budynkiem? Spełnienie pięcioletniego marzenia”
Przez prawie pięć lat czekaliśmy na ten moment. To było marzenie, które dojrzewało we mnie każdego dnia – ciche, ale uporczywe pragnienie stworzenia własnej przestrzeni dla młodzieży z niepełnosprawnością i ich Mam. Miejsca, które będzie bezpieczne, spokojne, pełne wsparcia, akceptacji i realnych działań. Miejsca, gdzie każdy będzie mógł odetchnąć głębiej.
Dziś wreszcie mogę napisać: stało się. Mamy nasz budynek.
I nie jest to zwykły budynek. To dar, który ma dla mnie ogromną wartość emocjonalną. Otrzymaliśmy go od fundatorów Fundacji Moc Cudów – Barbary i Mariana Chojnickich. Prywatnie: moich rodziców, oraz dziadków Wiktorii. Użyczyli nam go na czas nieokreślony, co oznacza, że możemy działać tak długo, jak wystarczy nam siły, możliwości i funduszy. To piękny gest wiary w to, co robimy, i ogromne wsparcie naszej misji.
Budynek znajduje się w małej, cichej miejscowości — w Kolonii Bodzanowska. Kiedy pierwszy raz tam stanęłam, poczułam, że to jest “to”.
Zieleń otacza nas z każdej strony. Przestrzeń jest spokojna, oddalona od zgiełku, idealna do pracy warsztatowej i odpoczynku sensorycznego.
Dookoła znajduje się duży teren, który aż prosi się o zagospodarowanie – ogród terapeutyczny, miejsce spotkań, przestrzeń aktywności, może kiedyś altana lub namiot warsztatowy… potencjał jest ogromny.
Sam budynek jest duży, daje wiele możliwości, choć potrzebuje troski i pracy, by naprawdę rozkwitł. Ale to dobrze – bo dzięki temu możemy stworzyć go po swojemu, etap po etapie.
Co czuliśmy, kiedy go otrzymaliśmy?
Trudno to opisać jednym słowem.
Wzruszenie? Na pewno.
Ulga? Tak.
Ekscytacja? Ogromna.
Ale chyba najbardziej — poczucie, że właśnie otwiera się nowy rozdział.
Że marzenie, które długo nosiłam w sercu, właśnie zaczyna materializować się w cegłach, ścianach, oknach i planach.
Dlaczego to miejsce jest dla nas tak ważne?
Bo to nie tylko przestrzeń.
To dom dla działań, które zmieniają życie młodzieży z niepełnosprawnością i ich mam.
Tu będą odbywać się zajęcia, spotkania, warsztaty, wsparcie, odpoczynek, rozwój i rozmowy, które nieraz mogą więcej niż terapia.
To przestrzeń, która ma w sobie moc — Moc Cudów.


