Listy do MAMY
List do Mamy
Droga Mamo,
ta, która dziś czyta te słowa –
ta, która żyje w ciągłym napięciu, czujności i miłości większej, niż da się opisać.
Chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego.
Twoje dziecko wie.
Czuje.
Rozumie – może nie tak, jak oczekuje świat, ale na swój własny, piękny sposób.
Kiedy dwa lata temu robiłam osiemnastkę mojej córce Wiktorii, słyszałam mnóstwo pytań i wątpliwości:
Po co? Czy warto? Przecież ona i tak nie będzie pamiętać…
A ja pamiętałam jedną obietnicę, którą złożyłam sobie wiele lat wcześniej – że jeśli dożyjemy jej osiemnastych urodzin, zrobię jej prawdziwe święto. Z muzyką. Z gośćmi. Z radością. Z obecnością.
Bałam się bardzo.
Bałam się hałasu, jej reakcji, nerwów, pobudzenia.
Bałam się oceny.
Bałam się tego, że coś „nie wyjdzie”.
Ale w dniu jej osiemnastki wydarzyło się coś niezwykłego.
Moja córka wiedziała, że to jest jej dzień.
Siedziała wyprostowana, spokojna, dumna.
Tańczyła godzinami.
Nie chciała wyjść z sali, jakby chciała powiedzieć: „Jeszcze chwilę. Jeszcze tu jestem.”
I wtedy zrozumiałam coś bardzo ważnego.
Nasze dzieci nie potrzebują idealnych warunków.
One potrzebują naszej odwagi, żeby dać im prawo do radości.
Do bycia zauważonymi.
Do świętowania życia – takiego, jakie jest.
Droga Mamo, jeśli zastanawiasz się, czy warto:
- zrobić urodziny,
- zaprosić gości
- wyjść z domu,
- pozwolić sobie i dziecku na coś „normalnego”…
To ja Ci mówię: warto.
Nie słuchaj tych, którzy mówią, że „nie ma sensu”.
Sens jest w każdej chwili, w której Twoje dziecko czuje, że jest ważne.
A Ty – że nie jesteś niewidzialna.
Bo to święto jest też trochę dla Ciebie.
Żebyś poczuła, że nie jesteś tylko mamą na pełen etat.
Że jesteś kobietą.
Człowiekiem.
Kimś, kto zasługuje na wsparcie, obecność i ciepło innych ludzi.
Droga Mamo,
celebruj.
Nie tłumacz się.
Nie bój się.
Twoje dziecko wie.
A Ty robisz dokładnie tyle, ile trzeba.
Z czułością –
Mama, która też się bała,
ale zrobiła to z miłości.

