listy do Mamy

Pozwól sobie na smutek i żałobę

Wiem, że ten wpis może być kontrowersyjny.

Ale czuję, że musi wybrzmieć.

Będąc w ciąży, każda z nas nosi w sobie inny obraz macierzyństwa.

Plany.

Marzenia.

Podróże.

Wyobrażenia o codzienności, o bliskości, o przyszłości.

I kiedy rodzi się dziecko, które wymaga więcej uwagi, więcej opieki, więcej czujności i więcej przytulenia,

świat nagle się zatrzymuje.

Ja nazywam to żałobą.

Najpierw przychodzi szok.

Potem automat — robisz wszystko, co trzeba, nie czując prawie nic.

Jest zaprzeczenie.

Później gniew i złość na cały świat.

Jest targowanie się z losem:

„co by było, gdyby…”

„gdybym zrobiła coś inaczej…”

Często pojawia się depresja, choć nie zawsze umiemy ją nazwać.

I znów — działanie na automacie.

Bo przecież trzeba funkcjonować.

A gdzieś na końcu tej drogi czasem przychodzi akceptacja.

Cicha.

Niedoskonała.

Nie taka, jaką pokazują w poradnikach.

I warto powiedzieć to głośno:

nie we wszystkich przypadkach ona przychodzi.

I to też jest w porządku.

Masz prawo do smutku.

Masz prawo do żałoby po życiu, które się nie wydarzyło.

Masz prawo kochać swoje dziecko i jednocześnie opłakiwać to, co straciłaś.

To się nie wyklucza.

To jest człowieczeństwo.