Narty w Białce Tatrzańskiej – czas wolności i sprawczości
Jak co roku z Wiktorią pojechaliśmy na narty do Białka Tatrzańska z fundacją Active Therapy.
To dla nas zawsze cudowny czas – choć bardzo męczący.
To tydzień poświęcony Wiktorii w 100%. Żyjemy tak, jak ona chce. Robimy to, co ona wybiera. Jej potrzeby są na pierwszym miejscu – bez pośpiechu, bez kompromisów.
I choć wracamy zmęczone, to wszystko wynagradza jej uśmiech.
Jej radość.
Jej sprawczość.
Jej poczucie kontroli nad własnym życiem.
Narty dają jej coś więcej niż ruch.
Dają jej wolność.
Zmianę perspektywy.
Rehabilitację, która przestaje być „ćwiczeniem”, a staje się przygodą.
I przede wszystkim – dostępność. Bo nasze dzieci też mają prawo do takich doświadczeń.
Jestem ogromnie wdzięczna zespołowi Active Therapy.
Chłopakom i dziewczynom, którzy z życzliwością, empatią i autentyczną radością podchodzą do naszych dzieci.
Ani przez sekundę nie martwimy się, co będzie na stoku.
Otaczają dzieci opieką, cierpliwością i uśmiechem.
Nigdy nie słyszałam narzekania. Nigdy zmęczenia.
Nie przeraża ich ślinienie.
Nie zniechęca brak mowy.
Nie dziwi „inne” zachowanie.
Oni po prostu widzą dziecko, nie diagnozę.
Mam wrażenie, że te narty są obustronne.
Korzystają dzieci.
Korzystają rodzice.
Korzystają terapeuci.
Bo kiedy nasze dzieci czują się wolne – my wszyscy oddychamy pełniej.
Bo wolność nie ma diagnozy
Czasem, stojąc z boku stoku i patrząc, jak Wiktoria zjeżdża, mam łzy w oczach.
Nie dlatego, że jest trudno.
Ale dlatego, że widzę w niej coś więcej niż moje dziecko z niepełnosprawnością.
Widzę młodą kobietę, która pędzi przed siebie.
Która się śmieje.
Która decyduje.
Która czuje wiatr na twarzy i przez chwilę nie ma żadnych ograniczeń.
Na śniegu nie ma diagnozy.
Nie ma orzeczeń.
Nie ma barier.
Jest tylko ona.
Jej odwaga.
Jej radość.
Jej wolność.
A ja – jako mama – mogę na chwilę odłożyć strach.
Mogę zaufać.
Mogę po prostu być i patrzeć, jak moje dziecko doświadcza świata tak, jak każdy inny.
I wtedy wiem, że to ma sens.
Każdy trud.
Każde zmęczenie.
Każda walka o dostępność.
Bo uśmiech mojego dziecka na stoku jest większy niż wszystkie przeszkody.
I za to będę wdzięczna zawsze.



